W ostatnich dniach o kulturze i sztuce mówi się w przestrzeni publicznej tak dużo, jak chyba nigdy wcześniej. Wszystko za sprawą projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny, który został przyjęty przez rząd i wzbudził ogromne emocje. Politycy komentują sprawę w mediach, w studiach telewizyjnych odbywają się kolejne debaty, a internet zalewają tysiące opinii. Temat wyszedł poza środowisko kultury i zaczął funkcjonować w codziennych rozmowach. Można powiedzieć, że wreszcie wszyscy zaczęli mówić o sytuacji artystów.

Wszyscy interesują się kulturą

Szkoda tylko, że bardzo często nie o tej sytuacji rzeczywiście się rozmawia. W wielu wypowiedziach, które miałem przyjemność – lub nie – zobaczyć, sprawa przedstawiana jest z licznymi niedopowiedzeniami. Często pomijana jest istota problemu, a niekiedy wprost podawane są informacje niezgodne z rzeczywistością. Zamiast rozmowy o nieregularnych dochodach, braku ciągłości ubezpieczeń czy problemach z dostępem do świadczeń społecznych, otrzymujemy uproszczone hasła i emocjonalne nagłówki.

Nie wiem, więc się wypowiem

Słuchając części tych dyskusji, trudno nie odnieść wrażenia, że niektórzy redaktorzy budujący swoją widownię na kontrowersyjnych tematach oraz politycy wypowiadający się o ludziach kultury nie posiadają wystarczającej wiedzy merytorycznej lub świadomie wybierają narrację, która ma wzbudzać emocje. W takich sytuacjach fakty przegrywają z klikalnością, a złożone problemy społeczne zamieniają się w prosty konflikt, który łatwo sprzedać odbiorcom.

Jedno stypendium, tysiące przemilczanych historii

Na sztandarach krytyków często pojawia się przykład Jasia Kapeli, który otrzymał stypendium Ministra Kultury na przygotowanie tekstów i libretta do musicalu dotyczącego protestów aborcyjnych. To właśnie ten przykład stał się dla wielu symbolem rzekomego marnowania publicznych pieniędzy i argumentem przeciwko wspieraniu kultury przez państwo.

Problem polega na tym, że pojedyncze, budzące emocje przypadki zaczynają przesłaniać obraz całego sektora. Nagle dyskusja nie dotyczy już tysięcy osób pracujących w teatrach, domach kultury, galeriach, muzeach, bibliotekach czy niezależnych grupach artystycznych. Zaczyna dotyczyć jednego nazwiska i jednej historii.

Kto pracuje w kulturze?

W efekcie tych sporów w oczach części społeczeństwa obniżana jest pozycja artystów oraz osób pracujących w kulturze. Coraz częściej można spotkać się z narracją, według której zwykli pracownicy mają utrzymywać bogate gwiazdy. Tyle że rzeczywistość sektora kultury wygląda zupełnie inaczej, a sama ustawa o zabezpieczeniu ma dotyczyć tych najbiedniejszych.

Obok znanych nazwisk funkcjonują tysiące ludzi wykonujących swoją pracę projektowo, często bez stabilnego zatrudnienia, regularnych składek czy poczucia bezpieczeństwa. To nie celebryci są codziennością polskiej kultury. To instruktorzy, edukatorzy, muzycy, aktorzy, animatorzy, plastycy, technicy, osoby pracujące przy produkcji wydarzeń i setki innych zawodów, bez których kultura po prostu nie mogłaby istnieć.

Jak zwykle w tego typu sytuacjach finalnie traci całe społeczeństwo. Dzielimy się na kolejne obozy, kłócimy się, wzajemnie oskarżamy i coraz mniej słuchamy siebie nawzajem. Zyskują politycy, którzy mogą mobilizować swoich wyborców, oraz media, które otrzymują kolejny gorący temat generujący zasięgi.

Prawdziwy problem schodzi na dalszy plan. Zamiast rozmawiać o tym, jak stworzyć system odpowiadający na potrzeby osób pracujących w kulturze, skupiamy się na pojedynczych przykładach, które mają wywołać emocjonalną reakcję.

Kultura to nie koszt

Potrzebujemy mniej emocji, a więcej merytorycznych dyskusji. Potrzebujemy rozmowy o faktach, a nie o wyobrażeniach. Potrzebujemy także większej odpowiedzialności osób uczestniczących w debacie publicznej.

Kultura nie jest kosztem. Jest inwestycją w rozwój społeczeństwa, budowanie wspólnoty, edukację, tożsamość i jakość życia. A dbanie o ludzi, którzy ją tworzą, jest tak samo ważne jak dbanie o każdą inną grupę współtworzącą nasze społeczeństwo. Jeśli chcemy poważnie rozmawiać o przyszłości, zacznijmy od rzetelnej rozmowy o faktach, a nie od emocji.

To wszystko eskaluje dziś, gdy obchodzimy Dzień Działacza Kultury. Paradoksalnie właśnie teraz o kulturze mówi się bardzo dużo, ale nie w taki sposób, jakiego oczekiwałbym ja i, jak sądzę, setki innych osób pracujących w tym sektorze.

Wszystkiego najlepszego!

Wszystkim osobom pracującym w kulturze – artystom, animatorkom i animatorom, edukatorkom i edukatorom, bibliotekarkom i bibliotekarzom, muzealnikom, pracownikom domów kultury, galerii, teatrów oraz organizacji pozarządowych – życzę przede wszystkim szacunku dla ich pracy. Nie tylko od święta. Życzę stabilności, dobrych warunków do działania, odwagi do realizowania pomysłów oraz ludzi, dla których warto tę kulturę współtworzyć. Bo choć często o kulturze mówi się przy okazji sporów, to na co dzień tworzą ją tysiące osób, które po prostu wykonują swoją pracę najlepiej, jak potrafią. Wszystkiego najlepszego!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *