Razem czy osobno?

W każdej gminie powinna być co najmniej jedna biblioteka, za to nie musi być ośrodka kultury. Czasami bywa tak, że biblioteka znajduję się w strukturze innej placówki kulturalnej. Jaki stan jest idealny? To zależy.

Po co łączymy?

Bardzo rzadko się zdarza w gminach wiejskich i miejsko-wiejskich, że powołuje się do życia nową bibliotekę. Zazwyczaj istnieje ona tam już od wielu lat. Częściej, gdy biblioteka jest jedyną instytucją kultury w gminie otwiera się ośrodek kultury, który ma się zająć szeroką działalnością kulturalną, znacznie wykraczającą za promocję czytelnictwa i udostępnianie księgozbiorów. Gdy w miejscowości działają dwie instytucje istnieje możliwość ich połączenia. Nie jeden samorząd z tej możliwości korzysta. Powody są różne. Głównym motywem tego typu działań zazwyczaj są kwestie finansowe. Jedna instytucja to jeden dyrektor, jedna księgowa, jeden pracownik gospodarczy, często też mniejsza ogólna liczba pracowników. Przy połączeniach tego typu często też podkreśla się ułatwienie komunikacji na linii organizator – instytucja. Zdarzają się też inne powody, nieoficjalne. Niejednokrotnie połączenia tego typu są przeprowadzane nie z troski o czytelników i uczestnictwo w kulturze, a w celu pozbycia się dyrektora lub grupy pracowników, którzy z jakiś powodów są nie wygodni dla organizatora. Zdarza się też tak, że jedna z instytucji odgrywa rolę wiodącą, druga zaś wykonuje niezbędne minimum co znacznie utrudnia między nimi współpracę. W takich sytuacjach to dyrektorzy placówek bardziej aktywnych dążą do połączeń w celu zdobycia realnego wpływu na wykorzystanie potencjału placówek biernych.

Życie po fuzji

By połączyć bibliotekę i ośrodek kultury należy wykonać szereg czynności oraz uzyskać różne opinie. Gdy organizator przebrnie przez tę drogę powstaje nowa instytucja, która często w swojej nazwie zawiera słowo biblioteka (choć nie jest to regułą). Może być tak, że biblioteka działa w strukturze ośrodka kultury jak dział, używając na zewnątrz nazwy Biblioteka Publiczna, choć formalnie w dokumentach i umowach w jej imieniu podpisuje wszystko dyrektor ośrodka niezawierającego w nazwie słowa biblioteka. Adaptacja pracowników do nowych warunków może być trudna. Wcześniej gdy działali w dwóch odrębnych instytucjach mieli określone działania, po połączeniu rzadko się zdarza że zakresy czynności pozostają bez zmian. Zazwyczaj dokłada się bibliotekarzom działań, które wcześniej były realizowane przez pracowników ośrodka kultury. Może to budzić napięcia w zespole. Z drugiej strony przy tego typu połączeniach, często da się zaobserwować u bibliotekarzy podkreślanie autonomii biblioteki, traktowanie jej jako oddzielnej instytucji, która już taką nie jest. Może to prowadzić do dezintegracji i podziału na my (biblioteka) i wy (dom kultury), choć tak naprawdę to już jedna instytucja z jednym statutem, zespołem i ogólnym budżetem. Są też dobre strony takich połączeń. Nie tylko zyskuje na tym budżet. Zwiększona liczba pracowników to nie tylko możliwość organizacji większej ilości wydarzeń, łatwiejsze obsadzanie dyżurów czy wspólne wspieranie się na co dzień i wspólne projekty. To silniejszy głos środowiska kultury w danej gminie, możliwość ubezpieczeń zbiorowych czy choćby zakładania związków zawodowych oraz więcej możliwości działań na rzecz upowszechniania kultury i czytelnictwa. Z połączenia potencjału bibliotekarzy i animatorów kultury mogą zrodzić się cenne inicjatywy, które na długo zapadną w pamięci odbiorców.

Razem możemy więcej!

Instytucje tworzą ludzie. To dzięki nim działa coś dobrze, źle lub nie działa w ogóle. Ja osobiście jestem przeciwnikiem łączenia tych instytucji (pracowałem w połączonej instytucji ponad 10 lat), ale jeżeli już do tego doszło myślę, że daje to wiele możliwości, które należy wykorzystać do codziennej pracy przy budowaniu czytelnictwa, uczestnictwa w kulturze i edukacji artystycznej.

Razem możemy więcej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.