W maju pisałem o smutnym święcie animatora kultury. Tydzień przed nim pozwolono znów działać kinom i teatrom choć z ograniczeniami. Teraz kilka dni przed Bożym Narodzeniem, świętem które chyba najbardziej jest lubiane przez Polaków instytucje kultury nie mogą być ze swoimi odbiorcami fizycznie w ogóle. Została tylko sieć.

Galeria galerii nie równa

Trudno nie odnieść wrażenia że od samego początku pandemii za największe miejsca emisji wirusa rząd uważa instytucje kultury. To one zostały zamknięte jako pierwsze i są zamknięte do dziś. Muzea, galerie, opery, teatry, domy kultury mogą działać jedynie online i to robią. Rzeczywiście przed świętami da się zauważyć wzmożoną aktywność w sieci instytucji kultury. Chociaż w taki sposób instytucje starają się o sobie przypomnieć, skoro nie mogą przyjmować w swoich murach widzów ani uczestników zajęć. Nie można w samotności podziwiać prac wystawionych w galeriach sztuki, za to galerie handlowe jak co roku w grudniu pękają w szwach. Tysiące ludzi, rodziny z dziećmi, starsi i młodsi stoją w długich kolejkach.

Kulturalna świąteczna gorączka

Z racji zakazu organizacji imprez z udziałem widzów w okresie przedświątecznym powstaje wiele nagrań: teledyski, poradniki kulinarne, warsztaty świąteczne, koncerty i przedstawienia. Noworoczne i świąteczne koncerty odbędą się online. Choć kreatywności nie brakuje u nikogo z kadr instytucji kultury, to już braki sprzętowe, finansowe lub umiejętności da się zobaczyć gołym okiem. Widać jak zróżnicowana jest sytuacja domów kultury w Polsce. Jedne robią produkcje profesjonalne z dużym budżetem przy użyciu ekip filmowych, inni zwykłe proste nagrania telefonem. Epidemia wymusiła na instytucjach konieczność szybszego wejścia w świat online. W wielu miejscach proces ten trwa wolno, kadry są nieprzygotowane i brakuje im sprzętu. Trudno konkurować wiejskiemu domowi kultury z instytucją o randze narodowej. W sieci wszyscy są sobie konkurencją, nie ma tu barier związanych z przestrzenią. Tak jak przy wiosennych Hot16Challenge tak i teraz możemy zobaczyć różnorodność pomysłów oraz jakości z jaką zostały wykonane. Moim zdaniem ważne jest to, że instytucje chcą się rozwijać i działać w sieci.

Ograniczenia w działalności – ograniczenia w finansach

Przed świętami w wielu miejscach uchwalone zostały już budżety. O nadciągającym kryzysie finansowym mówi się wszędzie. W wielu miejscach tegoroczne budżety instytucji kultury zostały już zrujnowane. Brak możliwości wystawiania produkcji sprawił, że brak jest wpływu z biletów. Tendencja w przyszłorocznych budżetach jest raczej taka, że przyznaje się mniej niż w roku 2020. Jednym z niechlubnych rekordzistów w tej materii jest Pomiechówek. Tam zaplanowano budżet w wysokości 150 tys., co stanowi 1/3 kwoty mniej z budżetu na rok 2020. Nie trzeba być ekonomistą, by zrozumieć że przy aktualnym stanie zatrudnienia (7 osób) nie starczy to nawet na wypłacenie pensji pracownikom, nawet przy powołaniu nowego dyrektora na 1/2 etatu sic! Łączy się też instytucje by „zaoszczędzić”. Sztandarowym przykładem oszczędności przez łączenie jest sytuacja w Łodzi. Tamtejsze władze nazywają to sieciowaniem, ale z sieciowaniem to ma niewiele wspólnego. Można stwierdzić, że pandemia dała pretekst wielu organizatorom do radykalnych ruchów, na które by się nie odważyli w normalnej codzienności.

Aby do wiosny…

Wiele problemów jest z nami na finiszu roku. Jak zwykle kadry kultury dwoją się i troją aby móc działać w zastanej rzeczywistości. Mimo tych wszystkich rzeczy, które nie napawają optymizmem trzeba przyznać że środowisko kultury zaczyna się integrować i działać. Mam nadzieję, że te działania szybko się przełożą na poprawę pozycji oraz zbudowanie prestiżu instytucji kultury oraz ludzi w nich pracujących. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę tego odbiorcom i kadrom kultury.

Proces twórczy trwa…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *