Podczas współKongresu Kultury, który odbył się w dniach 7-9 listopada 2024 roku w Warszawie miałem przyjemność prezentować projekt Podlaska Sieć Kultury podczas sesji posterowej. To dla mnie bardzo duże wyróżnienie, ale też gorzka refleksja na temat otwarcia Podlaskiej Kultury. Poza wystąpieniem vicemarszałka senatu Macieja Żywny była to jedyna oficjalna przestrzeń promująca kulturę i ludzi ją tworzących z województwa podlaskiego.

WspółKongres Kultury to wydarzenie, które miało zaangażować wszystkich ludzi kultury z każdej z branż kulturalnych. By był jeszcze mocniej oddolny i reprezentatywny dla ogółu środowiska przeprowadzono otwarty nabór debat, by następnie zapisani uczestnicy i uczestniczki wybrali 20 z nich. Oprócz tych debat organizatorzy zorganizowali strefę wystawienniczą dla organizacji, instytucji i osób prywatnych. Ogłoszono również nabór na sesję posterową, gdzie zgłaszać mogli się artyści, instytucje i organizacje.

O kulturze przy kawie

Niewielkie plakaty w stosunku do ogromu wydarzenia i pomieszczeń (format B1) stały się przestrzenią do spotkań, rozmów dyskusji i związywania współpracy. Na sesji posterowej na początku byli tylko Ci, którzy je prezentowali i grupka przypadkowych osób stojących w kolejce do ekspresu z kawą. Spontanicznie osoby prezentujący projekty zorganizowały oprowadzenie, gdzie od posteru do posteru przemieszczały się grupą opowiadając o projektach i słuchając się nawzajem. Ta grupa przemierzające salę w Pałacu Kultury i Nauki zaczęła budzić zainteresowanie uczestników współKongresu, którzy dołączali poznając kolejne wydarzenia i inicjatywy kulturalne. Dzięki temu działaniu niemal 40. inicjatyw kulturalnych z terenu Polski zostało zaprezentowanych przed uczestnikami i uczestniczkami z całej Polski.

Dlaczego pokazujecie to w Warszawie?

Podczas prezentacji Laboratorium Odporności Kulturowej w Nowej Hucie, która przedstawiała badania prowadzonew Krakowie jedna z nowo dołączonych osób po chwili przysłuchiwania się zapytała wprost „Dlaczego pokazujecie to w Warszawie?”. To pytanie dla większości osób z „terenu” może wydawać się dziwne, ponieważ odpowiedź na nie zdaje się być oczywista. Gdzie, jeżeli nie na Kongresie Kultury Polskiej pokazywać działania, które w Polsce się dzieją. Z drugiej strony często ludzie kultury czy to w małych, czy w dużych ośrodkach mają tendencję do własnej terytorialnej perspektywy (pisałem o tym w artykule „Płoty”). Może to więc dziwić, że w Warszawie ktoś opowiada o badaniach, które zrobił w Krakowie lub o kultywowaniu języka małej społeczności, którym mówi około 100. osób.

To krótkie pytanie skłoniło mnie do ponownej refleksji nad postrzeganiem granic w działaniach kulturalnych oraz o to, jak podchodzimy do dzielenia się owocami swojej kulturalnej pracy. Jest wiele ośrodków kultury oraz osób zajmujących się animacją kultury, które nie czują lub nie widzą potrzeby szerszego informowania o tym co robią. Często wspaniałe inicjatywy, które warto promować i pokazywać szeroko zaczynają i kończą się w granicach administracyjnych organizatora instytucji kultury czy miejscowości działania animatora kultury. Nikt więcej o nich nie słyszy, bo nikt o nich nie mówi włącznie z realizatorami. Można i tak, ale czy warto?

W mojej ocenie warto się dzielić i informować o swoich działaniach szeroko. Może to być inspirujące dla innych, ale też zwrócić na nas uwagę potencjalnych partnerów do przyszłych działań. Właśnie choćby dla tego warto było pokazywać te inicjatywy w Warszawie.

 

 

Zapraszam również do odsłuchania debaty ze WspółKongresu pt. „Czego nie widać z Warszawy”, czyli o różnicach i problemach małych miejscowości i działających w nich ośrodków kultury.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *