Warto mieć marzenia…

Marzenia są po to żeby je spełniać. Wiele z moich marzeń zawodowych spełniło się. Czasami brakuje mi trochę tego dążenia i wysiłku w to marzenie wkładanego ale po realizacji pewnego etapu zaraz szukam nowego celu by nie wpaść w marazm. Pamiętam jak zaczęła się moja droga do fascynacji kulturą i pracy w tej branży. Jako nastolatek z grupą znajomych z Choroszczy trafiłem na Przystanek Woodstock (było to 18 lat temu). Ciekawił mnie aspekt organizacyjny koncertów. Potem niesamowite wydarzenia kulturalne w Białostockim Ośrodku Kultury, w których często uczestniczyłem. Każde z nich było niesamowitym przeżyciem. Z upływem lat coraz częściej uczestniczyłem w wydarzeniach kulturalnych – koncertach, spektaklach, pokazach i festiwalach, nie tylko w Białymstoku, ale i w Polsce. W szkole średniej miałem dwóch nauczycieli, którzy ukształtowali mnie i utwierdzili w tym, że kultura oraz sztuka jest ważna. Był to polonista Radosław Jasiński (prywatnie basista grupy Coshise) oraz Paweł Gorszewski, (prozaik, reżyser i autor scenariuszy teatralnych), który uczył wiedzy o kulturze. To właśnie pod ich wpływem podjąłem decyzję o przyszłości. Rozpocząłem studia na kierunku Pedagogika Kulturoznawcza na Uniwersytecie w Białymstoku. Tam jako student II roku trafiłem do Wydziałowej Rady Samorządu Studentów. To wtedy rozpoczął się kulturalny rollercoaster. Organizowałem wiele przedsięwzięć oraz poznałem mnóstwo ludzi z branży, z którymi mam kontakt do dziś. Szczególnie w pamięci jako animatorki kultury pełne pasji, które rozpaliły we mnie jeszcze mocniej zamiłowanie do tego co robię zapadły mi Alicja Naworska (dziś dyrektorka Domu Kultury w Pieckach) oraz Kamila Brodowska (dziś Jurewicz, pracownica Suwalskiego Ośrodka Kultury). W międzyczasie rozpocząłem staż w Miejsko-Gminnym Centrum Kultury w Choroszczy, a dziś jestem tu dyrektorem. Co ciekawe o byciu nim nie marzyłem, bardziej chciałem mieć realny wpływ na dobór działań i treści, które realizuję. Często fajne inicjatywy nie znajdowały akceptacji przełożonych i nie były realizowane. Dziś z perspektywy lat rozumiem to podejście, choć osobiście staram się go unikać. To główna motywacja, która mną kierowała gdy podchodziłem do konkursu. Za nim się obejrzałem uświadomiłem sobie, że dzięki swojej pasji, poświęceniu i robieniu tego co lubię spełniłem swoje marzenia. Miejscami było ciężko, miałem rozterki jaką podjąć decyzję (zgłoszenie się na staż do centrum, wzięcie udziału w konkursie na dyrektora, zgłoszenie się do rekrutacji na animatora Dom Kultury+). Przez te wszystkie lata zrozumiałem, że liczy się pasja. Ważne by to co robimy robić z sercem, wówczas jakoś wszystko się układa, a marzenia zmieniają się w cele, które realizujmy. Jest to w telegraficznym skrócie opis drogi, którą przeszedłem by być w tym miejscu, w którym jestem dziś. Mam nadzieję, że to pokazuje iż warto mieć marzenia. Warto je realizować i nie bać się podejmować nowych wyzwań. To dzięki nim nie stoimy w miejscu. Przede mną kolejne wyzwania, które realizuję. Czy się uda? Mam nadzieję, że tak. Na to liczę i działam w tym kierunku, ponieważ szczęściu warto pomagać.

Proces twórczy trwa…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.