Kulturalny survival

Od wiosny tego roku obostrzenia związane z pandemią głównie uderzają w sektor kultury. Instytucje kulturalne najwcześniej zostały zamknięte i są nadal. W międzyczasie pozwalano na działalność w ograniczonym stopniu. Działanie w tym roku to prawdziwa sztuka przetrwania.

Wiele spojrzeń

Od samego początku wprowadzania zakazu działalności dla instytucji kultury można obserwować kilka podejść do sprawy. Niektóre bardzo szybko zaadaptowały się do nowej sytuacji i przeszły do sfery online, natomiast inne pozostały zamknięte lub wdrażały się powoli. Pamiętam wiosenny entuzjazm i akcję #zostańwdomu. Wiele przedsięwzięć udostępniono w sieci, powstało wiele nowych projektów. Ministerstwo ogłosiło program „Kultura w Sieci”. Jednak szybko się okazało, że działalność instytucji kultury w formie online powoli zaczyna się przejadać odbiorcom. Z kolejnymi miesiącami pojawiały się furtki do działań. Część instytucji chwytała się każdej możliwości aby ruszyć, inne stoją zamknięte do dziś, a kryzys branży i uczestnictwa się pogłębia. Warto pamiętać o tym, jeżeli chcemy mieć do czego wracać po pandemii.

Kulturalna partyzantka

Brak wytycznych, konkretnych zapisów, ogłaszanie na ostatnią chwilę, odpowiedzi ministerstwa na zadawane pytanie po długim czasie lub wcale, sprawiają że działalność przypomina działania partyzanckie. Trudno o regularność, długoterminowe planowanie, wyznaczenia dalekosiężnych kierunków oraz budowanie relacji z odbiorcami. Wiele instytucji rozpoczęło szukać rozwiązań, by móc działać. Niejednokrotnie to co wymyślono w warszawskich gabinetach, w boju sprawiało wiele wysiłku choćby tzw. deklaracje na imprezach. Organizując Dzień Ogórka – plenerową imprezę przez dzień zebraliśmy około 20 kg danych osobowych, aby rozładować wielkie długie kolejki rozdawaliśmy deklaracje osobom stojącym w nich. Nie wiedzieliśmy dokładnie jak zrobić taką imprezę w plenerze, a przepisy nie ułatwiały nam tego zadania. Jednak po zwiększeniu nakładów finansowych, wsparciu załogi dodatkowymi osobami oraz mnóstwem włożonej pracy udało się nam zrobić największe wydarzenie w województwie, które liczebnie (przez cały dzień trwania) przerosło nawet wiece wyborcze Prezydenta Andrzeja Dudy (tam widocznie organizatorom zapomniano powiedzieć, że jest zakaz organizacji takich wielkich spotkań). Biblioteki w ostatnich dniach prześcigają się w sposobach „bezkontaktowego” udostępniana zbiorów. W Choroszczy mamy szafkę, do której wkładamy książki, tak by nie spotkać czytelnika. On stamtąd po chwili je sobie bierze i zostawia przeczytane. W Świdniku filia biblioteczna nr 1 Miejsko-Powiatowej Biblioteki Publicznej im. Anny Kamieńskiej książki wypożycza przy pomocy lodówki (sic). Branża kultury zawsze słynęła z kreatywności. Obecnie musi z niej korzystać by móc działać w ogóle.

Daj żyć kulturze

Jak kulturalna partyzantka działa? Premier ramię w ramię z ministrem zdrowia podczas konferencji prasowych ogłasza kolejne obostrzenia rzucając ogólniki. Część instytucji na podstawie tych informacji zawiesza natychmiast swoją działalność. Chaos informacyjny oraz konsultacje dopiero po ogłoszeniu obostrzeń – to już staje się normą. Mimo to jest wiele instytucji, która czeka na publikację rozporządzenia zawierającego niejednokrotnie co innego niż ogłoszono na konferencji. Można wówczas odnaleźć furtki do działalności. Dzięki nim dużo inicjatyw mogło się w Polsce odbyć. Problem pojawia się gdy chce się rozwiać wątpliwości. Można je konsultować z Ministerstwem Kultury (co ja robię), tu odpowiedzi przychodzą szybko lub wolno, a czasami wcale. Można też kierować pytania do sanepidu. W tym wypadku często brakuje spójności odpowiedzi i tak w jednym powiecie dane przedsięwzięcie może się odbywać, a w następnym tylko na 5 osób, a w jeszcze w kolejnym nie może odbyć się wcale. W takiej rzeczywistości od ponad pół roku działają polskie instytucje, jak zwykle dając radę. Tylko jak długo jeszcze to może trwać?

Co dalej?

Czy nakładane restrykcje i zakazy na branżę kultury są słuszne? Nie mnie to oceniać. Jednakże wiem, że zakazuje się działalności kulturalnej podczas gdy innych branż i miejsc takie restrykcje nie dotykają, a w których niejednokrotnie jest ciężej utrzymać reżim sanitarny. Gdy kończę pisać ten tekst trwają jeszcze konsultacje dotyczące nowych obostrzeń. Czy głosy z branży kultury zostaną wzięte pod uwagę? Dowiemy się wkrótce, choć dotychczasowa praktyka nie napawa optymizmem.

Lodówka przed Filią nr 1 Miejsko-Powiatowej Biblioteki Publicznej im. Anny Kamieńskiej w Świdniku. Fot. :Biblioteka w Świdniku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.